Ostatnie dni lata – Saint Nazaire

IMG_9382

W momencie, w którym mamy dość głośnego i szybkiego życia w Paryżu, pakujemy walizkę i jedziemy do Saint Nazaire. Tak też spędziliśmy nasz ostatni weekend, nad morzem, ciesząc się ostatnimi promieniami letniego słońca i przyjemną temperaturą oceanu. Udało nam się przewietrzyć trochę głowy, naładować baterię i napełnić się pozytywną energią. Saint Nazaire i jego okolice to dla nas naprawdę magiczne miejsca, które są idealną ucieczką od codziennego życia w Paryżu.


Lorsque nous avons marre de notre vie rapide et bruyante a Paris, on fait notre valise pour partir a Saint Nazaire. C’est de cette facon qu’on a passe le weekend dernier, en profitant de le mer et des derniers rayons du soleil estival. La bas, on arrive facilement a se changer les esprits et recharger les batteries avec l’energie positive. Saint Nazaire et ses alentours ce sont des endroits magiques qui nous permettent d’oublier notre quotidien a Paris, pas toujours facile.

IMG_9345

IMG_9342

IMG_9348

IMG_9351 IMG_9357

IMG_9365 IMG_9374

IMG_9377 IMG_9382 IMG_9390

IMG_9393 IMG_9399

IMG_9413 IMG_9415 IMG_9552

IMG_9452 IMG_9568 IMG_9595

IMG_9617 IMG_9628 IMG_9630

IMG_9636 IMG_9643 IMG_9705

Advertisements

Weekend w deszczu

Obrazek

Wyrwaliśmy się z Paryża na nieplanowany weekend nad morze. Mimo, że pogoda nam tym razem nie dopisała (miałam w końcu okazję kupić kurtkę przeciwdeszczową), nadal cieszyliśmy się z pobytu blisko natury i korzystaliśmy z długiego weekendu, tak jak tylko się dało. Odkryliśmy razem typowe miasteczko Bretanii – Pornic i jedliśmy najpyszniejsze, jak do tej pory, crepy. 


On a fui Paris pour un weekend a la mer imprevu. Bien que le temps n’etait pas avec nous, nous etions contents de retrouver la nature et de profiter d’un long weekend. Nous avons decouvert un petit village typiquement breton – Pornic ou nous avons mange les meilleures crepes de notre vie. 

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Saint-Nazaire

Obrazek

Aby odpocząć od dużego miasta, zaczerpnąć świeżego powietrza i cieszyć się przestrzenią oraz oceanem, polecam spędzić kilka chwil w Bretanii, gdzie oprócz przepysznych słodkich crepów, wytrawnych galettów i jabłkowego cydru, możemy zapomnieć o całej reszcie świata! Fajnie jest spacerować po plaży, na której można znaleźć chyba wszystkie muszle, jakie tylko istnieją, przyglądać się ludziom, którzy łowią kraby i krewetki czy po prostu wpatrywać się w niekończący się ocean. Jestem bardzo wdzięczna za ten weekend, po którym do Paryża trzeba się przyzwyczajać na nowo.


 Afin de faire une pause de la vie quotidienne dans une grande ville, respirer l’air frais et gagner de l’espace et voir l’océan, je vous recommande de passer quelques moments en Bretagne, où en plus de manger des crêpes et galettes délicieuses, on peut oublier le reste du monde ! En se baladant sur la plage, on trouve tous les types de coquillages qui existent, on peut regarder les gens qui pêchent des fruits de mer ou juste regarder l’océan sans fin. Je suis ravie de ce week-end, après lequel il faut se réhabituer à notre vie à Paris.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

 Obrazek

 Obrazek

Obrazek

Obrazek

 

Trochę Bretanii: Nantes – Saint Nazaire

Image

Aby odpocząć trochę od dużego miasta (to bardziej dla Jonathana), postanowiliśmy spędzić weekend w stolicy crepów (francuskich naleśników)- Bretanii. Co prawda mieszkańcy nadal toczą wojny o to, czy Nantes i Saint Nazaire nadal należą do tego regionu, jednak nas bardziej interesowało to, że oba miasta przywitały nas piękną pogodą, cudownymi widokami oraz rodzinną i świąteczną atmosferą. Kiedy w Polsce zima rozgościła się na dobre, my raczyliśmy się spacerami nad morzem w pełnym słońcu oraz błądziliśmy po wąskich uliczkach średniowiecznej zabudowy Nantes. Niezwykle miły odpoczynek, nawet dla kogoś kto kocha Paryż, tak jak ja!

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image